Fundacja Aleksandra Jabłońskiego

O Fundacji >>> Dlaczego FAJ

Dlaczego Fundacja Aleksandra Jabłońskiego?

Aleksander Jabłoński był światowej sławy fizykiem, twórcą toruńskiej szkoły fizyki. To on wyznaczał nowoczesne kierunki badań i dbał o najwyższą jakość kształcenia. Chcemy kontynuować jego politykę nowoczesnego kształcenia i wysokich standardów. Chcemy zachować jego gotowość podejmowania nowych wyzwań. Podobnie jak on, chcemy sprostać wymaganiom i oczekiwaniom dzisiejszego świata. Chcemy podtrzymać TRADYCJĘ NOWOCZESNOŚCI. Ma nam w tym pomóc powołana do tego celu Fundacja Aleksandra Jabłońskiego.

Pomysł pierwszej „kasy fundacyjnej” pochodzi od samego Aleksandra Jabłońskiego, który już w latach 70-tych dostrzegł potrzebę jej istnienia. Kasa fundacyjna znakomicie się sprawdzała, szczególnie gdy zaczęto współpracować z instytucjami zewnętrznymi i zaczęto realizować zlecenia zewnętrzne:

(…) Już wtedy można było przyjmować zlecenia z zewnątrz na wykonanie dodatkowych prac. R. Bauer, jako bardziej zaawansowany w elektronice, przyjął zlecenie z Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie. Razem robiliśmy zasilacz do fotopowielacza, bo kupić wtedy go jeszcze nie było można. Przy takich zleceniach kierownikowi jednostki za podpis, gwarancje i odpowiedzialność należało się 5 % kwoty łącznego wynagrodzenia. Profesor Jabłoński odbierał z kwestury te pieniądze i dawał Pani Sekretarce, która miała tzw. kasę fundacyjną. Z tej kasy pokrywano koszty rozmaitych usług, jak uszczelnianie okien i inne prace za które nie można było otrzymać rachunku do rozliczenia. Robiąc te zasilacze, w najlepszej wierze, wzięliśmy z inwentarza mierniki, woltomierz i amperomierz, i wmontowaliśmy w zasilacz zrobiony dla Olsztyna. Przyszło do inwentaryzacji; w raporcie napisaliśmy, zgodnie z prawdą, że mierniki wmontowane w zasilacz poszły do Olsztyna i odpowiednią kwotą obciążyliśmy ich konto. Powstała awantura, bo przecież tego robić nie było wolno, ponieważ oddzielnie należy dokonać zakupu z pozycji budżetu przeznaczonej na tzw. materiały. Profesor nie był z tego zadowolony, powiedział nam trochę do słuchu, polecił zakupić za pieniądze z kasy fundacyjnej brakujące mierniki i uzupełnić stan magazynu. (…)

Fragment wspomnień Mikołaja Rozwadowskiego pt. „Okruchy wspomnień Demonstratora”, wysłuchanych i opracowanych przez Lidię Smentek, opublikowanych w Postępach Fizyki tom 59, zeszyt 4, rok 2008